poniedziałek, 26 maja 2014

Szczera rozmowa ...

Witajcie, Dziś chciałabym Wam wkleić wywiad a raczej szczerą rozmowę jaką prze prowadziła ze mną niesamowita dziewczyna - Agata. Na początku miała to być tylko rozmowa do jej pracy zaliczeniowej (na studia) mimo wszystko postanowiłam się z Wami tym podzielić abyście dowiedzieli się trochę więcej o mnie ... Szczerze bez ogródek mówiłam o rzeczach dla mnie trudnych a zarazem codziennych.
Miłej lektury :) 







Czym jest  dla Ciebie niepełnosprawność?
Niepełnosprawność jest na pewno rzeczą dla mnie normalną, z tym się urodziłam, nie znam innego życia i to jest tylko jakieś ograniczenie, w moim przypadku fizyczne. Niepełnosprawność oczywiście może być wielowymiarowa, bo jedni mogą być niepełnosprawni ruchowo, a  inni ze względu na inne dysfunkcje. Dla mnie to jest zupełnie oczywiste, normalne, ponieważ mam to na co dzień.

Skąd bierzesz tyle energii? Emanujesz nią.
Hmm.. ja chyba ogólnie jestem pozytywną osobą i jednocześnie mam mocny charakter i często jest to dobre, ale i złe, ponieważ niektórzy kojarzą to z arogancją albo wyniosłością. Ja po prostu zawsze jestem pozytywnie nastawiona do ludzi, zawsze każdemu daję czystą kartę, a następnie czekam aż dana osoba sobie ją po prostu jakoś zapisze. Bardzo nie lubię polskiego pesymizmu , negatywnego nastawienia do życia. Ludzie często chodzą smutni, źli, przez co jak sądzę są nieszczęśliwi.
Jak już powiedziałam, zawsze staram się być pozytywna, choć nie zawsze jest to możliwe, bo jak każdy  człowiek mam słabości- w końcu jestem człowiekiem, a nie cyborgiem. Takie chwile jednak trzymam dla siebie, ewentualnie dzielę się nimi z najbliższymi. Można powiedzieć ,że ogólnie jestem pozytywnie nastawiona do życia, choć mój mocny charakter jak wspomniałam wcześniej sprawia czasem, że ludzie odbierają mnie jako arogancką, zadufaną w sobie, ale to dlatego, że znam swoją wartość. Jeżeli ktoś mi naciśnie na odcisk, to nie schylę głowy i nie przeproszę za to, że weszłam komuś w drogę, tylko wtedy właśnie staję w swojej obronie, co może być czasem opacznie zrozumiane. W Polsce jest trochę tak, że jeżeli zdrowa osoba sprzeciwi się czemuś, to jak wiadomo wszyscy myślą, że ma takie prawo, bo broni swojego interesu, albo ma zły humor… natomiast jak osoba niepełnosprawna  się zdenerwuje, to traktuje się to jako wielką arogancję. Są zatem ludzie, którzy mnie kochają za to co robię, a inni mnie nienawidzą.

Zdarzają się czasem takie sytuacje, w których ludzie zarzucają Ci, że przez swoją niepełnosprawność masz łatwiej, że ludzie się nad Tobą użalają?
Cały czas tak jest! Wiesz, kiedy osoba sprawna walczy o swoje prawa, albo po prostu na swój sposób kombinuje, oczywiście po to, by w życiu było mu jak najlepiej, to traktowane jest to bez echa, to norma, bo każdy broni i dba o swoje interesy. Jednakże kiedy robi to osoba niepełnosprawna, to zawsze słyszę, że robię to z powodu niepełnosprawności, że mi wszystko wolno.  Ludzie zupełnie nie rozumieją przywilejów osób niepełnosprawnych, takich jak miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych, jak kolejki pierwszeństwa, dofinansowania czy wsparcia z różnych dziedzin. Jest to niestety taka mentalność, że ludzie lubią być zazdrośni, zaglądają do naszego portfela, wszystko przeliczają na pieniądze, wchodzą z butami w nasze życie. Są często na tyle samolubni, zawistni, zgorzkniali, że nie widzą nic poza pieniędzmi i jeżeli komuś się powodzi, jeżeli komuś jest lepiej niż im, wtedy pojawia się problem. Ja spotykam się z tym ciągle, jednak staram się tym nie przejmować, bo często są to osoby całkowicie mi obce, które kompletnie mnie nie znają, a piszą o mnie  moich bliskich naprawdę obrzydliwe rzeczy. Dlatego zawsze wszystkim powtarzam, jeśli chcesz mnie poznać, to poznaj mnie, a nie plotki o mnie.

Bogusiu, na jakie przeciwności głównie trafiasz jako osoba niepełnosprawna?
Są to dwie kwestie: ludzie i rzeczy. Ludzie są dużo większą barierą niż schody czy brak udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Ludzie czasem są tak bardzo niewyrozumiali, widzący jedynie swoje potrzeby, swoje „ja”, że nie widzą nic innego, dlatego sądzę, że czasem ludzka postawa jest dużo gorsza niż na przykład bariery architektoniczne. Druga kwestia, to są rzeczy, na które osobiście mam mały wpływ, takie jak brak podjazdu, schody, ciągle psujące się windy, aczkolwiek za tym też stoją ludzie. To widać na mieście w Warszawie.. jak 7 lat temu przyjechałam do Warszawy, to powiem szczerze, że dojazd gdziekolwiek był okropny. Nieraz czekałam po 40 minut na niskopodłogowy autobus, gdzie teraz po właśnie siedmiu latach wszystkie autobusy są niskopodłogowe. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że widać zmianę, widać progres, a tak jak mówiłam, za to także odpowiadają ludzie, więc jeżeli Ci pomyślą o niepełnosprawnych pod wieloma względami, jak na przykład w centrach handlowych zarządcy wiedzą doskonale o tym, że osoba niepełnosprawna także będzie klientem, że wyda pieniądze, mniejsze lub większe, w takim miejscu, więc jeżeli zamknęliby się na takie osoby, straciliby klienta. Niestety nie każdy to rozumie. Są kina, kawiarnie, restauracje, do których wejście jest niemożliwe, ponieważ niemożliwe jest pokonanie przez osoby niepełnosprawne jednego lub dwóch schodków. Wydawałby się to tak niewiele, a dla niepełnosprawnych, to bardzo dużo. Z doświadczenia wiem, że te barierę można pokonać, poprzez włożenie niewielkiego wysiłku, jak na przykład dostawienie przenośnego podjazdu, jak było w jednej w warszawskich kawiarni. Po mniej więcej roku czasu od momentu, gdy zapytałam managera kawiarni czy naprawdę nie ma możliwości zrobienia takiego dostawianego podjazdu, pojawił się takowy. To świetne rozwiązanie, które nie wymaga pozwolenia, nie wchodzi w żadne architektoniczne zmiany. Wystarczy zatem odrobina dobrej woli i trochę nakładu finansowego, choć na takie cele można ubiegać się o różnego rodzaju dofinansowania.

A może ludzkie zachowanie wynika z ich niewiedzy na temat niepełnosprawności i potrzeb osób dotkniętych niepełnosprawnością… Jak trafić do społeczeństwa? Czy kampanie reklamowe spełniają swoją rolę?
Kampanie reklamowe to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Najlepsze są kampanie społeczne ukryte, to znaczy, że na przykład w kawiarni za ladą znajdzie się osoba na wózku. Coś, żeby ludzie nie musieli słuchać sloganów, tylko zobaczyli to na żywo, poznali to. Im bardziej zna się smak pewnych rzeczy, tym bardziej stają się one oczywiste, normalne. Kiedyś osoba niepełnosprawna, która wyszła z domu, była czymś dziwnym. Teraz ludzie powoli się z tym oswajają, choć nie jest jeszcze idealnie, to jest zdecydowanie lepiej. Jest to wszystko zasługą ludzi niepełnosprawnych, którzy kończą studia, są wśród ludzi, walczą o swoje prawa, ale niekoniecznie protestami czy jakimiś roszczeniami, tylko działaniem, odpowiednią postawą, swoim życiem.

Kiedy wyprowadziłaś się od rodziców, można powiedzieć, że rzuciłaś się na głęboką wodę. Jak dałaś radę?
To prawda, rzuciłam się na głęboką wodę i początkowo tonęłam. Przeprowadziłam się tu zupełnie sama. Przez to, że choruję na wrodzoną łamliwość kości, to całe życie byłam trzymana pod tak zwanym kloszem przez rodziców. Nie miałam też okazji w nastoletnim życiu przeżyć tak zwanego buntu, miałam bardzo mały kontakt z rówieśnikami, ponieważ większość czasu spędzałam w szpitalach, albo w domu ze złamaniami czy na rehabilitacjach. Przez to wszystko rodzice tak bardzo na mnie chuchali, że moje samodzielne wyjście gdziekolwiek było wręcz niemożliwe. W domu czułam się trochę jak w więzieniu, ale to dopiero zrozumiałam w liceum, kiedy wywalczyłam u rodziców, pójście do normalnej szkoły. Pomimo sprzeciwu rodziców, udało nam się wspólnie znaleźć szkołę, która znajdowała się dosłownie ulicę od mojego domu. Dopiero w tej szkole zobaczyłam, jakie problemy i jakie fascynacje, zainteresowania mają moi rówieśnicy. Wtedy też zobaczyłam, jak bardzo Ci ludzie nie znają życia, nigdy nie widzieli ludzkiego cierpienia, nigdy nie mieli prawdziwych problemów. Ich życie toczyło się wokół alkoholu, imprez, dziewczyn, chłopaków. To był czas, kiedy u mnie dopiero zaczął się okres buntu. W drugiej klasie liceum zdecydowałam się pójść na studia, jednocześnie wyprowadzając się z domu. Pamiętam, że to był intensywny rok. Przygotowywałam się do matury, szukałam odpowiedniej uczelni, akademika, przepisów i pomocy z opieki społecznej, która gwarantowała mi w minimalnym zakresie jakieś funkcjonowanie. Rodzice teoretycznie mnie w tym wspierali, choć nie wierzyli, że mi się uda, liczyli na to że wrócę do domu rodzinnego. Podsumowując zatem, to było bardzo trudne nauczyć się poruszać autobusem, w szczególności, że nigdy nie korzystałam z takiego środka transportu. Nigdy też nie robiłam zakupów żywieniowych, więc jak miałam nagle wymyśleć co jest mi potrzebne w domu, to było dla mnie niesamowicie trudne na początku, jednak jak pomyślałam, że mam wrócić do domu i  pokazać swoją słabość, to zbierałam ponownie siły i dawałam sobie radę. Studiowałam pedagogikę specjalną, gdzie wciąż uczyliśmy się o osobach niepełnosprawnych i paradoksalnie, na uczelni która powinna wykazywać zrozumienie dla osób niepełnosprawnych, trafiłam do takiej grupy, w której czułam się zupełnie obca. Byłam traktowana jako odrębna część grupy, nawet na przerwach siedziałam sama. Ludzie nie rozumieli, że to dla mnie jest nowa sytuacja i czasami mój organizm odmawiał posłuszeństwa, nie byłam w stanie przemieścić się na uczelnie, wtedy ludzie traktowali mnie jak osobę, która sobie wszystko olewa. Jakbym robiła to specjalnie, grupa twierdziła, że wykorzystuje swoją niepełnosprawność. Pierwsze trzy lata były zatem dla mnie dość trudne, ale dzięki temu, udało mi się zweryfikować komu można ufać, z kim warto się zadawać.

Jakie wyzwania współczesności stawiane są wobec osób z niepełnosprawnością?
Mamy XXI wiek, technologia i inne rzeczy współczesnego świata nas otaczaj, a czasem nawet przytłaczają, a w tym wszystkich również znajduje się osoba niepełnosprawna. Gdybyśmy spojrzeli 50 lat wstecz, osoby niepełnosprawne siedziały w domu, nie miały perspektyw, pracy, wsparcia, zaangażowania społecznego. Teraz wszystko się zmienia, od przepisów po technologię. Wtedy nikt nie nawet nie pomyślał, że powstanie wózek, który sam jeździ, myśleli po co komuś takie coś... w tym momencie jest to coś zupełnie innego. Kiedy usłyszałam te pytanie, od razu pomyślałam o tym co robię. To jest, że prowadzę kanał na YouTube „Anioł Na Resorach” i zajmuję się rzeczami, które paradoksalnie kompletnie do mnie nie pasują. To znaczy odbiegają od kanonu, bo ja się pasjonuję makijażem, kosmetykami, modą, a stereotypowo myśląc, do takich zainteresować mają prawo jedynie osoby zdrowe, aktywne, szczupłe, reprezentujące markę w taki sposób, że każdy będzie tym zachwycony. Ja całkowicie do tego nie pasuje, całkowicie łamię te stereotypy. Myślę, że to jest właśnie współczesność. Teraz ludzie spełniają się i swoje pasje pomimo wszystko. Oczywiście nie zawsze są tolerancyjni i nie zawsze wykazują zrozumienie, wręcz często są tak zamknięci na nowe rzeczy. Jednak współczesność daje tyle możliwości, otwiera tyle dróg otwiera, że jeśli tylko osoba niepełnosprawna ma chęci, trochę samozaparcia, będzie aktywna, będzie walczyć o siebie i swoje marzenia, o to co chce robić, to współczesność może takim osobom tylko ułatwić ich spełnienie, a nie utrudnić, jak kiedyś. Nie wolno zapomnieć o tym, że żyjemy w takich czasach, że ludzi ledwo stać na przeżycie, a co dopiero na rozwijanie pasji. Mnie często ludzie atakują twierdząc, że ludzie nie mają na leki, że mają 600 zł renty i ledwo żyją z miesiąca na miesiąc, a ja kupuję kosmetyki, które następnie promuję. Zarzucają mi, że osobie niepełnosprawnej nie przystoi mieć pieniądze, bo inni ich nie mają. Ludzie nie wiedzą, że ja na to pracuję, a jak już się dowiadują o tym, to nie wierzą. Twierdzą, że pracy nie ma. To nie prawda, trzeba się tylko po nią ruszyć. Ludzie wolą narzekać, wolą, brać zasiłek, bo im wygodniej. Ja na pierwszym roku studiów potrafiłam stać w centrum Warszawy i rozdawać ulotki, po zajęciach jeździłam do pracy w Call Centre. Na drugim roku studiów łączyłam staż w pewnej fundacji ze studiami dziennymi, pełnosprawni ludzie pytali mnie jak to możliwe? Praca jest, ale sama do nas nie przyjdzie, ludzie często odpuszczają, bo nie chce im się. Wygodniej jest dostać rentę i narzekać. Ja z kolei mam dość wysokie oczekiwania wobec siebie, wobec mojego życia. Nie lubię postawy  ludzi, którzy twierdzą, że mi łatwiej w życiu, bo mi się udało. Słyszę, że pewnie rodzice mi pomogli. Nie! To, że ludzie mnie widzą ze smartfonem w ręku czy kosmetykami, to tylko dlatego, że ja na to ciężko pracowałam, ale ludzie uwielbiają oceniać książkę po okładce. Teraz moim celem jest zrobienie wszystkiego, by pracować w mediach, by dawać przykład innym, pokazywać, że da się coś osiągnąć, jeśli się czegoś bardzo chce. Głęboko wierzę, że to mi się uda, mimo iż ludzi nieraz mówią, że mam parcie na szkło, obierając ro za cechę negatywną. Jednak uważam, że jeżeli człowiek lubi to, co robi, ale jest sobą, nie udaje nikogo, nie kreuje się na kogoś innego, to jest taka postawa jak najbardziej wskazana. Lubię czuć się potrzebna. Nie lubię być bierna. Wracając do pytania… głównym wyzwaniem współczesności wobec osób niepełnosprawnych są ludzkie postawy oraz nadążanie za współczesnością. Osoba niepełnosprawna ma wiele dróg, z których może skorzystać, a których kiedyś nie miała. Musi jedynie trochę o nie powalczyć.

Jakie jest teraz Twoje marzenie?
Chciałabym założyć własną firmę, w której będę sama sobie szefem, robić to co lubię. Marzę o tym, by nie musieć wybierać między  wyjazdem na wakacje, a przeżyciem. Moje marzenia są dość przyziemne, jednak najbardziej marzę o tym, by ludzie otworzyli umysły i serca nie tylko na niepełnosprawnych, ale w ogóle na ludzi, bo to co się dzieje na świecie, to jak bardzo pieniądze i gonitwa za nimi ogranicza i zamyka ludzi na świat, jest bardzo przykre. Zatem mam nadzieje, że to co robię, to nie jest jedynie pogawędka o kosmetykach, ale też chwilą, by ludzie się zatrzymali, posłuchali o różnych rzeczach z całkiem z innej strony.



Dziękuję Agacie za tą rozmowę ... Mam nadzieję że dowiedzieliście się dzięki temu ciut więcej o mnie :)  

Bogusia

9 komentarzy:

  1. Bogusiu już od dłuższego czasu śledzę Twojego bloga. Jesteś fantastyczną "babką"podziwiam Cię i cieszę się,że tak wspaniale sobie radzisz w tym bezdusznym świecie.Niejednokrotnie inspirowałam się Twoimi makijażami-bo uważam,że świetnie się malujesz. Życzę Ci samych sukcesów w tym również tego abyś już niebawem spełniła Swe marzenie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. super wywiad. Ciekawe rzeczy. Aż miło się czyta. Powodzenia Bogusiu w spełnianiu życzeń:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny wywiad Aniołku ! Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. " Ludzie zupełnie nie rozumieją przywilejów osób niepełnosprawnych, takich jak dofinansowania, ludzie lubią być zazdrośni, zaglądają do naszego portfela" bo inwalida nie powinien mieć żadnego dofinansowania tylko możliwość pracy na siebie tak jak osoba w pełni zdrowa, np.tak jak pisałaś w restauracjach lub ty w na youtube. ludzie mają dobrą mentalność, bo nie lubią kiedy zabierają im by dać innym : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądre słowa. Najważniejsze to nie przejmować się ludzkim gadaniem. Oni gadali, gadają i będą gadali tego się już nie zmieni. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bogusiu już nie raz pisałam że jesteś świetną osobą. Świetny wywiad pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wywiad! Nie wiedziałam że prowadzisz bloga...mimo iż od dłuższego czasu zaglądam na Twój kanał od czasu do czasu :D Oczywiście obserwuje i z niecierpliwością czekam na nowe posty :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny wywiad. Pozdrawiam i zapraszam do przeglądania mojego bloga
    http://www.wypociny-judyty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy wywiad!!
    Trafiłam tu po obejrzeniu programu TV gdzie opowiadałaś o sobie, będę zaglądać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeżeli zostawisz swój komentarz! Pamiętaj że wszelkie wulgarne czy niestosowne komentarze, zostaną usunięte. Dbaj o swój, mój i wszystkich czytelników dobry nastrój! Dziękuję że jesteś :)